Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do plecaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do plecaka. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2015

Z innej beczki - kochamy wycieczki!

Z innej beczki - kochamy wycieczki!


 Z miłości do Berlina

         Wakacje w pełni, słońce nie daje za wygraną i mocno przygrzewa. Znudzone miastową monotonia, postanowiłyśmy znaleźć alternatywę na spędzenie wakacyjnego weekendu w efektywniejszy sposób, niż kolejny wypad nad jezioro i patrzenie na ludzi, którzy mimo, że nie są nad morzem uprawiają jakże popularny parawaning. Z doświadczenia wiedziałyśmy, że najlepiej poszukać okazji podróżniczych na portalu fly4free.pl i nie zawiodłyśmy się. Informacja o nowej, wakacyjnej linii czerwonego przewoźnika na trasie Warszawa – Berlin była strzałem w dziesiątkę! Bilety z Torunia do stolicy Niemiec kupiłyśmy, każda za 70 zł w dwie strony. Okazja? Oczywiście ktoś powie, że można taniej, nawet za 3 zł, ale biorąc pod uwagę, że my zdecydowałyśmy się na nie niecały tydzień przed podróżą taka kwota była dla nas istnym deal’ em! Nasza wyprawa zaczęła się przedostatniego dnia lipca, udając się do miasta związanego z naszymi studiami – do Torunia. Z racji tego, że wyjazd do Berlina był następnego dnia przed 10, dojechanie z naszego rodzinnego miasta Płocka tego samego dnia nie miał sensu, zdecydowałyśmy się więc odwiedzić naszych przyjaciół. Każdy powód jest dobry!



          31.07 9:50 Dworzec PKS w Toruniu rozpoczęłyśmy podróż w nieznane? Dla jednej z Nas na pewno! Olga była już w Berlinie 2 razy – jednak tym razem zdecydowałyśmy się na zwiedzanie alternatywnej kolebki różnych kultur w inny sposób, oczywiście nie pomijając typowych turystycznych atrakcji, które dla Oli są must see, gdyż nigdy nie była w stolicy Niemiec.Po prawie 7 godzinach podróżowania, rozwiązywania krzyżówek, czytania książek i słuchania muzyki ukazał się przed naszymi oczami obrzydliwy dworzec Berlin ZOB. No tak pierwsze wrażenie nie za dobre, jednak wiedząc jak to jest z dworcami, nie zniechęciłyśmy się. Ruszyłyśmy na poszukiwanie stacji metra, z której udałyśmy się do naszego hotelu. Zakwaterowanie też oczywiście znalazłyśmy w promocyjnej cenie. „Przemierzając” otchłań natchnęłyśmy się na amerykański odpowiednik booking.com a tam rewelacja! Pokój twin ze wspólną łazienką był tańszy niż pobyt w hostelu w pokoju 10 osobowym. Decyzja była szybka, dane osobowe, numer karty i pokój był nasz. Po przyjeździe do hotelu okazało się, że czekała nas miła niespodzianka w formie upgrade’ u standardu pokoju! W tej samej cenie dostałyśmy większy i z prywatną łazienką. 



          Po odświeżeniu się ruszamy na podbój Berlina. Tego dnia z racji późnej pory i zmęczenia zdecydowałyśmy się odwiedzić Alexanderplatz. Wzięłyśmy metro i po 15 minutach wielka wieża telewizyjna stała przed nami wśród ogromnej ilości osób. Alexanderplatz tętnił życiem, jak Time Square w Nowym Jorku! Liczne budki z jedzeniem i piwem okupowane były przez ludzi w różnym wieku. Był piątek, można było się spodziewać, że takie miejsce nas nie zawiedzie. Za straganami, wyłaniał się Primark, nasz ulubiony sklep, w którym nie jednokrotnie zaopatrywałyśmy się w garderobę w zdecydowanie niskiej cenie! Nie jest to sklep tak wielki jak w Londynie przy Oxford Street, jednak udało nam się wyszperać zacne łupy ! Lekko zmarznięte ( wieczór był dość chłodny ), nie chciałyśmy wracać do hotelu. Nasz niemiecki znajomy polecił nam Revaler Strasse z ogromnym wyborem tanich pabów, barów i restauracji. Co najbardziej kojarzy się z Niemcami? Pyszne piwo! Sącząc złoty napój bogów, podziwiałyśmy multikulturowość Berlina. Byłyśmy zachwycone!
  

            Dzień drugi, zaczął się nie tak wcześnie jak planowałyśmy. Jednak o 10 byłyśmy już przy East Side Gallery. Lubimy zdolnych, młodych artystów, którzy swoimi dziełami sprawiają, że szare blokowiska zamieniają się w kolorową wystawę ulicznej sztuki. Tym razem murale podziwiałyśmy na znanym Murze, który runął ku wolności. Kolory przepełniające uliczne malunki zachwyciły Nas tak bardzo, że nawet tłum ludzi przy słynnym muralu przedstawiającym Breżniewa całującego się z Honeckerem nie wyprowadził nas z dobrego humoru i nastawienia na dalsze zwiedzanie.Spacerując wzdłuż East Side Gallery, nie wiadomo kiedy dotarłyśmy do Alexanderplatz. W trakcie naszej wycieczki, był to punkt na mapie, który odwiedzałyśmy mimowolnie każdego dnia. Następnymi atrakcjami były Checkpoint Charlie i Trabi Museum. 






   

           Checkpoint Charlie w okresie zimnej wojny było jednym z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a Berlinem Zachodnim. Kolejka, aby zrobić sobie zdjęcie była na prawda długa. Za kolejką stała cena 2 euro za osobę za zdjęcia. Widać było, że warto zapłacić. W innym wypadku zrobienie dobrego zdjęcia, pośród weekendowego tłumu było nie możliwe. Okazało się, ze jeden strażnik był Polakiem, także zrobiło Nam się bardzo miło, że dzięki niemu udało się zrobić znacznie więcej zdjęć niż pozostali turyści. Bez śmiechu i zwariowanych póz nie obyło się.



   

          Następnie udałyśmy się do muzeum i to nie byle jakiego! Muzeum Trabanta przywiodło Oli niesamowite wspomnienia z dzieciństwa mimo, że swojego śliwkowego trabanta nie odnalazła wśród tych prezentowanych. Samochody były świetne od zwykłego osobowego trabanta po ten w wersji sportowej. Nie omieszkałyśmy nie usiąść w jednym i poczuć się tak jak ludzie w latach 60 jadący na wakacje właśnie starym, dobrym, niemieckim autem.



          Dzień uciekał a my nadal nie widziałyśmy tego co zaplanowałyśmy. Dalej po muzeum udałyśmy się pod Bramę Brandenburską i Reichstag. Brama w remoncie i co w koło? Oczywiście tłum, tłum tłumem poganiał. Zrobiłyśmy zdjęcie i udałyśmy się w stronę Reichstagu. Piękny park, ze ścieżkami wiodącymi do siedziby niemieckiego Bundestagu zachęcał ławeczkami i miejscami na trawie w cieniu. Pogoda zachwycała – słońce, ciepło i bezchmurne niebo. Zdecydowałyśmy się na krótki odpoczynek na placu przed Reichstagiem pośród muzyki i młodych ludzi. Lekko już zmęczone zdecydowałyśmy się na podziwianie ulic Berlina z okien autobusu. Był to trafny wybór! Trafiłyśmy pod okazały Berliner Dom, a następnie chłodziłyśmy się siedząc przy ratuszowej fontannie, oglądając poczynania ulicznych artystów.


  



          Na naszej liście był dziś jeszcze Burgermaister – najmodniejsza burgerownia Berlina! Miejsce to jest oblegane przez turystów i miejscowych. Kolejka była bardzo długa, ale głodne i ciekawe smaku prawdziwej berlińskiej bomby smaków doczekałyśmy się swoich burgerów po godzinnym czekaniu. Ach, jaki to był smak! Chilli Cheeseburger był idealnie pikantny i soczysty. Najlepsze burgery jakie udało nam się kiedykolwiek jeść. Jeść? Pochłonąć! Istna eksplozja smaku! Co ciekawe same pomieszczenie Burgermister’a zlokalizowane jest pod jedną ze stacji berlińskiego U-bahnu w budynku, który służył kiedyś jako publiczne toalety. Teraz, odrestaurowany, jest królestwem Pana Burgera – Maistera Króla Wszystkich Burgerów! 


          Mówiąc już o toaletach. W Berlinie znajduje się kontrowersyjny pub „Klo” czyli kibel. Znany jest z wystroju istnie łazienkowego. Jedzenie podawane jest w naczyniach w kształcie klozetu, a piwo pije się z kaczek i basenów szpitalnych. Miałyśmy wielką ochotę udać się w to miejsce, lubimy takie nadzwyczajne atrakcje. To co Nas powstrzymało to ceny. Za średniej jakości 0,5l piwo życzyli sobie tam prawie 9 euro. Cena 3 razy większa niż w innych lokalach. Istna paranoja. Ale kontrowersja podobno kosztuje. Dzień zakończyłyśmy piwnymi zakupami w okolicznym Lidlu i currywurst z modnego foodtrucka.

          Niedziela. Co to była za super niedziela! Na początku typowo spacerowo. Przemierzałyśmy ulice Berlina podziwiając parki, zabytki i piękne budynki. Nagle ukazał się przed nami ogromny pchli targ. Istny raj na ziemi dla Łowczyń Okazji Wszelakich. Pamiątki z czasów DDR, dzieła sztuki alternatywnej, tony książek i super tanich płyt winylowych! 
We were in heaven on Earth! 

          W planach miałyśmy jeszcze ogromne karaoke w jednym z berlińskich parków. Mauer Park okazał się miejscem, w którym gdzie się nie spojrzało muzycy byli otoczeni tłumem ludzi. Tu reagge i rock, a parę metrów dalej ktoś śpiewał pop i r&b. Dzieci biegały i śmiały się w głos, dorośli grillowali, tańczyli śpiewali, cudownie spędzając słoneczne, niedzielne popołudnie. Prowizoryczny „mini” amfiteatr znajdował się w centrum parku. Na środku betonowa scena, a tam różowy parasol zakrywał mobilną stację akustyka. Przed nim mały laptop i dwa głośniki. Na betonowych siedzeniach amfiteatru tysiące ludzi, a pośrodku sceny wodzirej i odważny ochotnik śpiewający hity. Cudowna atmosfera wszyscy śpiewali i podziwiali odwagę ludzi decydujących się wyjść i zaśpiewać pośród tłumów. Bawiłyśmy się niesamowicie dobrze i bardzo żałujemy, że nie dotarłyśmy na miejsce wcześniej. Każdemu kto zwiedza Berlin weekendowo i lubi takie inicjatywy serdecznie polecamy to miejsce ! Dzień i cały pobyt w stolicy tętniącej życiem zakończyłyśmy właśnie w Mauer Park. Zdecydowanie była to wisienka na torcie całego pobytu!
         

Ach nie do końca był to ostatni punkt wycieczki! Tuz przed wyjazdem z Berlina zrobiłyśmy sobie pamiątkowe zdjęcie w jednym z Photoautomatów! Pamiątka po DDR! Super sprawa! Vintage zdjęcia tuż po powrocie do domu zawisły na ścianie wśród zdjęć upamiętniających nasze inne podróże.




Berlin polecamy z całego serca! Wybierzcie się tam i zachwyćcie tak jak my!



Read More

piątek, 31 lipca 2015

Wishlist BERLIN! :)

Wishlist Berlin

Witajcie! :) 

Jak zapowiedziałyśmy, tak zrobiłyśmy! Właśnie jesteśmy w drodze. Czerwony przewoźnik zabiera nas, na pokładzie swojego autokaru, wprost do stolicy Niemiec- Berlina! W poprzednim poście umieszczona została wzmianka o tym, że bilety także potrafimy kupować okazyjnie, a każda podróż w którą się wybieramy jest nisko budżetowa :) Jak to robimy? Śledzimy takie strony jak fly4free.pl, wakacje.pl i inne, które wyłapują promocje na stronach internetowych przewoźników. Nie ograniczamy się tylko do autokarów czy pociągów. Bilety lotnicze też kupujemy w okazyjnych cenach. No tak podróż to jedno, ale jak zorganizować nisko budżetowy pobyt? To też jest proste!:) Po pierwsze można skorzystać z uprzejmości ludzi mieszkających w mieście do którego się udajemy, przez stronę couchsurfing.org. Po drugie warto poszperać  w internecie w poszukiwaniu mało znanych portali pośredniczacych w rezerwacji hotelu bądź hostelu. Na różnych stronach możemy znaleźć te same pokoje w znacznie niższych cenach. Nam udało się znaleźć pokój w hotelu aż 70% taniej niż na popularnej stronie rezerwacji internetowych:) 

A teraz wracając do Berlina. Chcialyśmy przedstawić Wam alternatywną listę atrakcji, które chciałybyśmy odwiedzić w Berlinie. Czemu alternatywną? Dlatego, że każde miasto ma do zaoferowania znacznie więcej niż jest to opisane w przewodnikach !:) Po zobaczeniu wszystkich punktów turystycznych z przewodnika, odłóżcie go na bok i po prostu idźcie, gdzie Was nogi poniosą, odkrywajcie liczne, ciekawe miejsca!:) 

                                                            Wishlist Berlin


1. Trabi Museum - muzeum, gdzie mam nadzieję na znalezienie klasyka niemieckiej motoryzacji, którego miałam w dzieciństwie. Mój trabant był wyjątkowy! W pięknym, śliwka wym kolorze 🚗


2. East Side Gallery - lubimy zdolnych, młodych artystów, którzy swoimi dziełami sprawiają, że szare blokowiska zamieniają się w kolorową wystawę ulicznej sztuki. Tym razem murale  będziemy podziwiać na znanym Murze, który runął ku wolności.  



3. Yaam Beach  Bar - jeżeli chcesz  poczuć klimat Karaibów w centrum europejskiej metropolii, ten bar to strzał w 10! Plaża, palmy i reggae = mega chill! 🌴



4. Checkpoint Charlie - kontrola graniczna z czasów podziału Niemiec na wschód i zachód. Wehikuł czasu dla współczesnego świata.



5. Oldschool-owa  budka fotograficzna - pozostałość po czasach podziału Berlina. Gratka dla maniaków fotografii wszelakiej :) 


6. Wielki  targ gdzie odnajdziesz rozmaite pyszności z całego świata, oldschoolowe gadżety w okazyjnych cenach i wiele innych ciekawych rzeczy dla Łowczyń Okazji Wszelakich :)



7. Jedzenie po niemiecku - Burgermaister - miejsce polecane przez lokalnych i turystów. Unikalna atmosfera i pyszne jedzenie. Mamy nadzieje, że spełni nasze kulinarne oczekiwania. 


8. Toilet bar - Klo Bar  - jedyny, unikalny berliński bar, kontrowersyjny i dlatego ciekawy. A czemu?   Piwo możesz tutaj wypić prosto z nocnika lub zjeść niemiecką kiełbasę  z naczynia w formie sedesu.


9. Pchli targ - rasowe Łowczynie Okazji Wszelakich nie byłyby sobą, gdyby nie udały się na buszowanie wśród straganów ze skarbami w niskich cenach. W Berlinie znajduje się ich cała masa, dlatego na pewno nie skończymy poszukiwań  na jednym bazare.


10. Wielkie karaoke - w każdą niedzielę w jednym z berlińskich  parków odbywa się wspólne,  wielkie karaoke:) Mamy nadzieję, na świetną zabawę w niedzielne przedpołudnie.

Relacja z naszej wycieczki już za parę dni :) Wracamy w poniedziałek pełne nowych wrażeń i zaopatrzone w okazyjne łupy :)

Serdeczne pozdrowienia :)


Read More

środa, 29 lipca 2015

Getting ready

Cześć!

Dziś post będzie trochę nietypowy. Okres wakacyjny sprzyja wszelkim wyjazdom, bądź wypadom za miasto. My także postanowiłyśmy się gdzieś wybrać! Uwielbiamy się włóczyć zarówno po innych kontynentach jak i po dość dobrze już znanej nam Europie i bardzo nam tego ostatnio brakowało. Oczywiście nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie kupiły biletów po bardzo okazyjnej cenie! ;) Jechać, nawet za granicę, i prawie nie wydawać - to naprawdę jest możliwe, ale o tym będzie w kolejnym poście. Na razie nie zdradzę dokąd się wybieramy :) Dziś będzie o tym jak przetrwać długą podróż i co najlepiej założyć na czas przejazdu. Oczywiście chcemy, aby nasz bagaż był jak najmniejszy, najbardziej przemyślany i uniwersalny, ale te kilka rzeczy, naprawdę warto mieć w podręcznym plecaku/torebce (nauczone doświadczeniem) :) Zaczynamy!   

Rozpoczniemy od idealnego ubrania na podróż. Na pewno musi być ono wygodne i neutralne, dlatego my stawiamy na dresy. W swojej szafie mamy tzw. "dres wyjściowy" :) Nie, nie, wcale nie jest to błyszcząca, ortalionowa bluza Nike w kolorze różu. To po prostu taki, który prezentuje się dobrze, nie jest zszargany czy porwany. Dla nas takie dresowe spodnie, to niezbędnik w szafie. Do tego zwykły gładki T-shit i wygodne, lekkie tenisówki, które można łatwo zdjąć. I teraz, może trochę babcina porada, ale jakże ważna! Miejcie pod ręką ciepły sweterek czy bluzę, zwłaszcza jeżeli jedziecie nocą! Najlepiej rozpinany, którym można się w razie czego okryć. Olga już nie raz i nie dwa odchorowywała bardzo długo, nawet takie weekndowe wypady. O wszystkim już chyba napisałyśmy, więc tak przedstawia się komplet na drogę.




Do tego wszystkiego, dorzucimy jeszcze jedną babciną radę ;) Warto zabrać ze sobą cieplejsze skarpety. Tak, tak, nawet w lato. Klimatyzacja działa, pogoda nie zawsze jest przewidywalna, a mając pod ręką takie skarpetki, możemy śmiało zdjąć buty i będziemy czuli się jak w domowych kapciach :) 


Bez zbędnego rozciągania, przechodzimy do tematu, co zabrać ze sobą, aby przetrwać długą podróż oraz co jest nam niezbędne w podręcznym plecaku. 

1. CZASOUMILACZE

Jak już wspominałam, zależy nam zabrać ze sobą jak najmniej rzeczy. Jednak coś, co wypełni nam czas w trakcie jazdy czy lotu jest prawie niezbędne :) Oto nasze propozycje.


Wszystkie te propozycje nie zajmują dużo miejsca, zwłaszcza jeśli zdecydujecie się na wydanie kieszonkowe książki. Gazetę czy krzyżówki łatwo złożyć, a fishki i słuchawki zmieszczą nam się nawet w kieszeni. Decydując się na takie gadżety nie będziecie mieli poczucia, że czas podróży był czasem straconym. Mówią, że podróż sama w sobie jest ważnym przeżyciem, jednak umówmy się nie każdy z nas ma naturę filozofa i czasem po prostu się nudzimy :)

2. DO SNU

Jeśli zmorzy Was sen, a możemy zagwarantować, że tak będzie warto mieć coś pod ręką co ułatwi Wam spanko w niestandardowych warunkach. Osobiście, nawet nie potrzebowałybyśmy żadnej z tych rzeczy, ponieważ drzemać możemy wszędzie... ;) Dlatego polecamy poduszkę, która może przydać się także jak będziecie już na miejscu. Może lepszym rozwiązaniem jest poduszka turystyczna, jednak Olga, sentymentalnie, zabiera ze sobą malutkiego, tyci tyci jaśka, zrobionego dla niej z babciną miłością. Zwłaszcza do spania w dzień, polecamy także opaskę na oczy oraz zatyczki do uszu, które zawsze się przydają. W tej kategorii umieściłyśmy także gumkę do włosów, którą warto mieć pod ręką! Olgi kupiona była początkowo jako bransoletka, jednak z czasem zmieniła jej przeznaczenie. Teraz używa jej i do związania włosów i w celach estetycznych na rękę, a więc uniwersalność podróżnika w pełni! ;)
3. POZOSTAŃ ŚWIEŻA

Teraz kilka niezbędników, aby nadal czuć się świeżo po kilku godzinach podróży. Nawadnianie to podstawa! Najprościej kupić oczywiście wodę w kiosku i my również mamy ją zawsze ze sobą. Jednak jako zagorzałe fanki zielonej herbaty, zabieramy ją w termos lub w lato w bidonik, w formie ice tea. Nie wymaga to wielu przygotowań, a smakuje pysznie. Warto mieć także krem do rąk czy balsam do ust w celu nawilżania. Można także zabrać świetny wynalazek jakim jest dezodorant w chusteczce. Zabieranie małego aerozolu czy mgiełki nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ będziemy przeszkadzać współpasażerom. Osobiście nie znosimy kiedy ktoś obok używa czegoś o intensywnym zapachu, dlatego jest to świetne rozwiązanie na drogę! Niezbędnikiem są również chusteczki zwykłe i nawilżane, żel antybakteryjny oraz guma do żucia bez której nie istnieje żadna nasza torebka. 

4. BĄDŹ ZORGANIZOWANA

Przynajmniej się staraj :) Szczególnie ważne jest to podczas pobytu w nieznanym mieście, ponieważ zaoszczędzi nam sporo czasu. Jeżeli Twoja torebka czy plecak jest miejscem, gdzie nie możesz nic znaleźć to warto mieć w niej małą saszetkę, która pomieści wszelkie drobiazgi, aby nie zginęły one w czeluściach torby. Prawdopodobnie i tak będziesz w niej czegoś ciągle szukała (taka już nasza przypadłość Drogie Panie), ale może tym razem krócej. Dobrym pomysłem jest też schowanie niezbędnych dokumentów, potwierdzeń, biletów w jedno etui. Wtedy nie będziemy za każdym razem nerwowo szukać czegoś ważnego i przeżywać stresu, że może jednak tego nie zabrałyśmy. Można również zabrać tylko niezbędne nam dokumenty i pieniądze w mniejszą portmonetkę, zamiast portfela wypełnionego po brzegi różnymi zniżkami, kartami klienta itp. I na koniec notes oraz długopis. Wiadomo, że w dobie internetu, telefonów nie jest on nam aż tak niezbędny, ale wszelkie urządzenia na baterie mogą zawieść, a stare dobre słowo pisane, raczej nie. Dlatego warto zapisać miejsca które będziemy chcieli odwiedzić, zrobić plan, którego będziemy się mniej lub bardziej trzymać i mieć go zawsze pod ręką! Nie dajcie też uciec swoim wrażeniom z podróży, w drodze powrotnej notes przydaje się też do spisania przemyśleń :)

Wszystkie niezbędniki pakujemy do podręcznego plecaka lub torebki. Osobiście polecamy plecak. Teraz pasuje on nie tylko do typowo sportowych ubrań! :) Jako niezbędnik letni potraktujcie też okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem, nawet jeżeli nie wybieracie się typowo na plażowanie. 


Nie zapomnijcie też włożyć przewodnika, mapy/planu miasta, aparatu i ładowarek! :) Życzymy przyjemnej podróży :)

Takim sposobem dobrnęłyśmy do końca. Mamy nadzieję, że przydadzą się Wam nasze dzisiejsze porady i będziecie miały wkrótce okazje je wykorzystać :) Jeżeli chodzi o rzeczy, które spakować do bagażu głównego to na pewno pamiętajcie, żeby były to ubrania funkcjonalne i uniwersalne! Nie przesadzajcie z ilością :) I koniecznie sprawdzone buty, nigdy nowe! Jeśli jedziecie w parze bądź nawet większą grupą, warto podzielić się niektórymi rzeczami do zabrania, jak np. suszarka czy prostownica. My te kobiece niezbędniki mamy także w rozmiarach mini. Nawet jeśli jedziecie autobusem i nie ograniczają Was mililitry płynów, postawcie jednak na mini kosmetyki. Normalny rozmiar zajmie Wam tylko dużo więcej miejsca i przysporzy kilogramów. Ah, warto też pamiętać o kurtce przeciwdeszczowej, na wszelki wypadek, zwinięta w kosteczkę czy rulonik jest naprawdę malutka. Po naszym powrocie zobaczycie co my postanowiłyśmy spakować. Mini poradnik jak wyglądać stylowo, ale jednocześnie czuć się swobodnie podczas zwiedzania! :)  

A już w piątek dowiecie się dokąd się wybieramy i jak kupić bilety po okazyjnej cenie!!! Ciekawi? Mamy nadzieję! :) Zdradzimy naszą destynację i najciekawsze punkty jakie będziemy chciały odwiedzić. Będzie nietuzinkowo, więc zapraszamy na kolejnego posta, jak ciekawie spędzić czas w dużym, obcym mieście, prawie nic nie wydając!!! :) ZAPRASZAMY! 

Read More